Początek wakacji (1)
Sobota, 23/07/2005, Kraków (1)
Późna pobudka, ostatnie niezbędne zakupy (amba zjadła krótkie spodnie) i o 15:00 start z obwodnicy wielickiej. Najpierw krakowiak pracujący w Brukseli wyjaśnia tajniki funkcjinowania UE. Potem przelotne deszcze straszą, docieram do Barwinka, gdzie staję się obiektem poszukiwań celinków jako "pan z parasolem i plecakiem". Sprawdzają skrupulatnie moje dokumenty, potem z miejsca łapię TIR do węgierskij granicy i to już niestety koniec na dziś. Słowację opuszczam po 22:00, TIRy już nie jeżdżą, osobówki nie zatrzymują się po ciemku. Celnicy się śmieją, tędy do Indii? Nocleg w polu słoneczników. Częściowo pełna butelka cocacoli to całkiem wygodna poduszka.