(14) Leh i okolice
Mieszkamy w miłym hotelu, na końcu labiryntu wąskich uliczek. Ciepła woda pojawia się, dach w łazience z bambusa. Dziś i dnia następnego spędzamy czas głównie na motocyklach.


"Touch the sky with glory":

W okolicy kręci się sporo wojska. Jest wszędzie, ale nie narzuca się. Przynajmniej turystom.

Czorteny:






Dopływ do Indusu:


Gdzieś za tym mostem zgubię jutro aparat:

Boczna dolina, przerwa na herbatkę:





Modlitwy rzeźbione na przydrożnych kamieniach. Bardzo buddyjskie, ładne:

Dnem doliny idzie droga, nad nią guruje gompa. Wspinamy się.




Dostępu broni mnich. 30 rupii otwiera wrota:

U góry - ślicznie.




Wnętrze kaplicy w renowacji, studenci z Delhi odnawiają malowidła ścienne.



Ołtarz, na którym ceremonialnie palą zwłoki:

Łapie nas noc, do Leh jeszcze kawał drogi, zaczyna się szalony wyścig. Ciemno, wąska droga i wolno pełzające ciężarówki. Wyprzedzanie polega na tym, że jedzie się w chmurze pyłu za ciężarówką i trąbi ile wlezie. Po chwili stary grzmot zsuwa się lekko na pobocze. Zatrzymuje nas wojak, w mundurze. Przeczuwam kłopoty, nie mamy żadnych dokumentów dotyczących motocykli, ale on tylko łapie stopa do jednostki w pobliżu.