CanaBSD

ori0n, w taki lub innym ujęciu

Do Udajpuru (11)

2 sierpnia 2005 Indie 2005

Wtorek, 02/08/2005, Mumbaj -> Udajpur (11)

Budzi mnie telefon (tak, koło łóżka stoi telefon i można dzwonić do sąsiadów), Braian informuje: dzis jest autobus! Podwójne śniadanie w hinduskiej knajpce naprzeciw, tym razem omlet z chlebem, w recepcji kupujemy bilet, boy jedzie z nami taksówką, w pobliżu dworca głównego znajduje malutki lokal, jedeno z setki niepozornych biur podróży. Dzień jakiś taki inny, raz na jakiś czas przestaje padać. Ciężko się dogadać, o której autobus odjedzie, teoretycznie o 11:00, jest już prawie dwunasta, a szef twierdzi cały czas, że odjazd planowo, o 11:00,a rzeczywistość to chyba dla niego nic więcej, niż aprioryczny dodatek do etyki. Pojawia się dwójka innych turystów, blond dziewczę oraz szeroko uśmiechnięty gość z dredami. Coś mi każe go spytać po polsku, skąd są. Do dziś nie znam odpowiedzi na to pytanie, w każdym razie Corwin mówi po Polsku, z Julią sprawa prosta, pochodzi z Niemiec. Też jadą do Udajpuru, fajnie - będziemy mieć towarzystwo. Szwędamu się gadając w pobliżu biura, jakiś gość czci drzewo, sypie cukier w korzenie, w końcu pojawia się autobus. Wyjaśnia się, że w hotelu zapłąciliśmy 150% ceny biletu - frycowe.

Ciekawa sprawa, sypialny autobus. Logujemy się w trumnie o wymiarach 60x60x180cm, z odsuwanym oknem, po przezwyciężeniu pierwszych objawów klaustrofobii całkiem komfortowe, ciasno ale prywatnie. Szkoda, że trochę zbyt krótkie jak na mój wzrost. Przez ponad dwie godziny jedziemy przez słynne slumsy Mumbaju, coś niesamowitego, one się nie końćzą, ludzie koczują w kawałkach kartonu, folii, pilśni, sklecone z odpadów szopy dwa na dwa metry, wzdłuż jezdni i dalej w głąb, czasami murowane budynki się trafiają. Raz na jakiś czas wielki bilboard BMW czy Nokii w tej krainie brudu, nędzy i nieszczęścia. Jedno z najdroższych miast Indii.

Za miastem dużo soczystej zieleni i w zasadzie nic więcej raz na jakiś czas migają dachy świątyń czy innyh zabudowań. Przed wieczorem postój, pół godziny przerwy, herbata z mlekiem posiłek - rodzaj czworograniastego pieroga z ziemniakami, oczywiście na ostro, smaczne. Całą droga, w sumie około 24 godzin mija tak: sleep - stop - eat - drink - smoke. W nocy kilkugodzinna przerwa, drzewo się wywróciło.

Monsunowy Mumbaj (10)
Chyba znalazłem, czego szukałem (12)