(29) Pahalgam
Piątek, 1 września, witaj szkoło.

Całą noc lało, leje nadal, nic to - jedziemy do Pahalgam, turystycznego kurortu w górach niedaleko. W planie górska wycieczka na koniach, zobaczymy jak to będzie.



Po drodze zwiedzamy ruiny świątyni - ciekawostka - projektował ją grecki architekt w nieco greckim stylu.
W Pahalgam siąpi gęsta mżawka, zimno. Wokół małego ryneczku kilka prostych hotelików, ze dwie herbaciane restauracyjki. Z dwoma kucami i pieszym przewodnikiem wybieramy się na górską trasę. Widoczność: zero.

Chyba możemy mówić o dużym szczęściu, bo odrobinę przejaśniło się, oto najczęściej grająca w bolywoodzkich filmach łąka. Wow. Jeden kuc rozbrykany, drugi smętny i powolny niczym kłapouchy. Góry dość ładne, zielone, sosnowe lasy, tylko ten deszcz. Zmarznięci, zmoknięci na kość wracamy. Wieczorem piwo, tv, rozmowy z Sultanem i najważniejsze - "Tai Pan".